Są fotografowie, którzy robią zdjęcia koniom, i są tacy, którzy potrafią na fotografii pokazać ich charakter. Piotr Dzięciołowski zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Album Ewy Jaworskiej „Między czernią a bielą” jest przede wszystkim opowieścią o jego szczególnym spojrzeniu na konia – nie jako efektownego modela, lecz żywą istotę, z własną energią, emocjami i temperamentem.
Piotra Dzięciołowskiego poznałem dawno, na przełomie lat 70 i 80-tych ubiegłego wieku, kiedy pracowaliśmy razem w jednej redakcji. Był świetnym fotoreporterem i już wtedy fascynował się końmi. Piotr urodził się w 1954 roku w Warszawie. Jest absolwentem Wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego, ale jego zawodowe życie związało się przede wszystkim z dziennikarstwem i fotografią. Przez lata pracował jako fotoreporter prasy codziennej i periodyków. Przez dziesięciolecia zajmował się m.in. fotografią polityczną, dokumentując wydarzenia i ludzi, którzy z czasem stali się częścią historii. Dziś fotografuje przede wszystkim konie i ludzi kultury. Jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików.

Ta droga zawodowa ma znaczenie dla zrozumienia jego fotografii koni. Fotoreporter jest przyzwyczajony do czekania na ten jeden moment – gest, spojrzenie, ruch, sytuację, której nie da się powtórzyć. Paweł Kopczyński, fotoreporter Reutersa, zwraca uwagę właśnie na umiejętność Dzięciołowskiego zatrzymywania chwil, które zwykle umykają uwadze, a także na jego dbałość o szczegół i kompozycję.

Nie tylko piękny koń
Największą wartością zdjęć prezentowanych w albumie jest odejście od pocztówkowego sposobu fotografowania koni. Dzięciołowski nie ogranicza się do pokazywania ich urody. Interesuje go ruch, napięcie, relacja między zwierzęciem a człowiekiem, a także światło wydobywające sylwetkę z tła. Koń raz jest niemal monumentalny, innym razem pojawia się jako fragment ciała, dynamiczna plama, cień albo sylwetka uchwycona w ruchu.
Tytułowe „między czernią a bielą” można więc odczytać nie tylko dosłownie, jako określenie fotograficznej estetyki, lecz także jako metaforę. W tych zdjęciach ważne są kontrasty: światła i cienia, ruchu i bezruchu, siły i delikatności, bliskości i dystansu. Fotograf potrafi znaleźć w końskiej sylwetce niemal abstrakcyjne formy – linię grzbietu, napięcie mięśni, rozwianą grzywę czy rytm nóg w galopie.
Nie jest przypadkiem, że Dzięciołowski tak mocno związał swoje życie z końmi. Sam podkreślał, że fascynują go także historie ludzi związanych z tymi zwierzętami. Interesował się końmi od dzieciństwa, a później zaczął dokumentować środowisko jeździeckie i hodowlane. W jego książkach pojawiają się m.in. ludzie związani z filmem, sztuką i sportem.
Fotoreporter, który nauczył się patrzeć
W sylwetce Piotra Dzięciołowskiego szczególnie interesujące jest połączenie dwóch doświadczeń: dziennikarza i artysty. Jego fotografie mają reporterską czujność, ale jednocześnie nie są jedynie dokumentem. Widać w nich świadome poszukiwanie kadru, światła i kompozycji.
Fotografował także ludzi. Zainteresowanie końmi doprowadziło go do wielu niezwykłych bohaterów. Zorganizował wystawę o Ludwiku Maciągu, artyście, dla którego koń był jednym z najważniejszych motywów twórczości, oraz napisał książkę o „Wielkim koniuszym polskiego filmu” Tomaszu Biernawskim, specjaliście od koni, militariów i scen batalistycznych w polskim kinie.
Ważna jest więc nie tylko sama fotografia, lecz umiejętność wejścia w świat fotografowanego tematu. Dzięciołowski zna konie, obserwuje je i rozumie ich zachowania. Dzięki temu nie próbuje na siłę „reżyserować” każdego kadru. Często wystarcza mu cierpliwość i właściwie wybrany moment.

Album o emocjach
„Między czernią a bielą” warto oglądać powoli. Poszczególne fotografie nie tworzą wyłącznie katalogu końskich sylwetek. Układają się w rodzaj wizualnego eseju o zwierzęciu, które od tysięcy lat towarzyszy człowiekowi. Są tu siła, elegancja, niepokój, łagodność i dynamika.
Najciekawsze są fotografie, w których koń przestaje być „tematem”, a staje się bohaterem kadru. Wtedy aparat fotografa nie tyle rejestruje wygląd zwierzęcia, ile próbuje uchwycić jego obecność i charakter. To właśnie odróżnia dobrą fotografię konia od efektownego zdjęcia tegoż.
Album Ewy Jaworskiej ma jeszcze jedną zaletę: pozwala spojrzeć na dorobek Piotra Dzięciołowskiego z perspektywy jego wieloletniej pracy. Fotograf, który zaczynał jako fotoreporter i przez lata dokumentował politykę oraz wydarzenia społeczne, znalazł w świecie koni przestrzeń dla bardziej osobistego języka. Nie porzucił jednak reporterskiej umiejętności obserwowania. Przeciwnie – wykorzystał ją do stworzenia własnego, rozpoznawalnego sposobu patrzenia.
„Między czernią a bielą” jest więc zarówno albumem o koniach, jak i portretem fotografa. Ewa Jaworska pokazuje artystę, którego twórczość wyrasta z doświadczenia reportera, fascynacji końmi i potrzeby zatrzymywania chwil. Największą siłą tych fotografii nie jest sama techniczna sprawność, lecz emocja i prawda obserwacji. Piotr Dzięciołowski patrzy na konie jak ktoś, kto zna ich świat – i dlatego potrafi pokazać go także tym, którzy go nie znają.
Ewa Jaworska, „Między czernią a bielą. Fotografie koni Piotra Dzięciołowskiego”, Wydawnictwo Rosa PP, Wyszków 2020, 93 s.