Strona główna » Turystyka na Podlasiu – walory i wyzwania

Turystyka na Podlasiu – walory i wyzwania

Grzegorz Micuła
9 minuty czytania


Turystyka w województwie podlaskim: wielki potencjał, który potrzebuje właściwej strategii.
O swoim rodzinnym Podlasiu pisze dla nas Katarzyna Monika Turosieńska, Prezeska Podlaskiego Oddziału Polskiej Izby Turystyki oraz rzeczniczka prasowa PIT

Klasztor w Supraślu

Województwo podlaskie ma wszystko, czego coraz częściej poszukuje współczesny turysta: nieskażoną przyrodę, ciszę, przestrzeń, wielokulturowość, lokalną kuchnię i autentyczność. Cztery parki narodowe, Puszczę Białowieską, doliny Biebrzy i Narwi, Suwalszczyznę i Kanał Augustowski, a także historyczne miasta – Tykocin i Supraśl oraz nadbużańskie krajobrazy tworzą potencjał wyjątkowy w skali Polski i Europy.
Jednocześnie podlaska turystyka działa w warunkach trudniejszych niż wiele innych regionów.
Sąsiedztwo Białorusi i utrzymujące się napięcia geopolityczne wpływają na wizerunek województwa.
Niedostateczna dostępność komunikacyjna utrudnia przyjazd, a niewielka liczba dużych atrakcji działających niezależnie od pogody ogranicza rozwój oferty całorocznej. Do tego dochodzą sezonowość, krótkie pobyty oraz rozproszenie usług i promocji.

Dlatego Podlaskie nie potrzebuje kolejnej kampanii przekonującej, że jest piękne. Potrzebuje konsekwentnego przełożenia swoich walorów na łatwo dostępne i możliwe do kupienia przez cały rok produkty turystyczne.
Statystyki pokazują poprawę, ale również dystans do nadrobienia. Według danych GUS w 2025 roku województwo podlaskie odwiedziło ponad 100,8 tys. turystów zagranicznych, o 16,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Udzielono im blisko 159,5 tys. noclegów. Pod względem liczby zagranicznych gości region zajmował jednak dopiero 14. miejsce wśród 16 województw. Stopień wykorzystania miejsc noclegowych wynosił około 30 proc.
Potencjał regionu nadal nie przekłada się więc w pełni na wyniki gospodarcze. Szczególnie ważnym problemem pozostaje długość pobytu. Dane z systemu Profitroom za okres od maja do października 2025 roku wskazywały średnio 2,3 dnia. To zdecydowanie za mało jak na województwo o dużej powierzchni i rozproszonych atrakcjach.

Krótki pobyt oznacza mniejsze wydatki na gastronomię, atrakcje, usługi przewodnickie, handel i transport. Dlatego sukcesu nie można mierzyć wyłącznie liczbą przyjazdów. Równie ważne jest to, jak długo gość zostaje i z ilu lokalnych usług korzysta.

Granica z Białorusią: problem realny i wizerunkowy
Kryzys migracyjny, napięcia polityczne, ograniczenia w ruchu granicznym oraz medialne obrazy znad granicy powodują, że część turystów postrzega całe województwo jako obszar niebezpieczny. To uproszczenie, ale w turystyce decyzje często zapadają pod wpływem emocji.

Osoba mieszkająca w Warszawie, Poznaniu czy Katowicach nie zawsze odróżnia bezpośredni pas przygraniczny od Augustowa, Suwałk, Łomży, Tykocina, Białegostoku czy Doliny Biebrzy. Informacja o incydencie na granicy może więc obniżać zainteresowanie całym regionem.
Nie można udawać, że problem nie istnieje. Potrzebny jest stały system komunikacji kryzysowej, oparty na faktach, aktualnych mapach i jasnym przekazie. Powinien wskazywać, które obszary są
objęte ograniczeniami, które atrakcje działają normalnie oraz gdzie turysta i przedsiębiorca mogą uzyskać wiarygodną informację. Proaktywna polityka wizerunkowa musi stać się tarczą regionu na
czasy kryzysu i niepewności.

Turystyka zaczyna się od dojazdu
Podlaskie pozostaje regionem bez portu lotniczego obsługującego regularny ruch pasażerski. Ogranicza to rozwój zagranicznej turystyki przyjazdowej, krótkich pobytów typu city break, turystyki biznesowej oraz współpracy z zagranicznymi touroperatorami.

Rozwoju turystyki nie można jednak uzależniać wyłącznie od powstania lotniska. Trzeba wykorzystać poprawiającą się dostępność kolejową i drogową. Po modernizacji trasy Rail Baltica przejazd z Warszawy do Białegostoku może zajmować około 90 minut. Rozbudowywana jest również droga S19.
Problemem pozostaje natomiast komunikacja wewnątrz województwa. Turysta przyjeżdżający pociągiem powinien łatwo dotrzeć do Tykocina, Supraśla, Białowieży, Kruszynian, nad Biebrzę czy na nadbużańskie Podlasie. Potrzebne są weekendowe linie turystyczne, bilety łączone, możliwość przewozu rowerów i system lokalnych transferów skomunikowanych z koleją.

Potrzeba więcej atrakcji całorocznych
Podlaskie zbudowało swoją markę przede wszystkim na przyrodzie. To największa siła regionu, ale również źródło uzależnienia od sezonu i pogody. Spływ kajakowy, wycieczka rowerowa czy
obserwowanie ptaków mogą zostać ograniczone przez deszcz, upał albo mróz.
W regionie działają wartościowe muzea, obiekty sakralne i ośrodki edukacyjne, ale nadal brakuje dużych, całorocznych atrakcji zdolnych zatrzymać rodzinę lub grupę na kilka godzin. Potrzebujemy nowoczesnych centrów interpretacji przyrody i wielokulturowości, rodzinnych przestrzeni edukacyjnych, obiektów wellness oraz atrakcji łączących wiedzę z emocjami.
Nie zawsze muszą to być wielkie inwestycje. Całoroczna oferta może powstawać poprzez współpracę mniejszych podmiotów. Agroturystyka, muzeum, restauracja, przewodnik i pracownia rękodzielnicza mogą wspólnie stworzyć gotowy dwu – lub trzydniowy pakiet. Musimy przejść od promowania miejsc do sprzedaży kompletnych doświadczeń.

Bon nie zastąpi strategii
Podlaski Bon Turystyczny okazał się skutecznym narzędziem pobudzającym zainteresowanie regionem. W 2025 roku wygenerowano prawie 14 tys. bonów, a w programie zarejestrowało się 617 obiektów noclegowych. Dane Profitroom wskazywały na wzrost liczby rezerwacji hotelowych w okresie od maja do października o 50,4 proc. rok do roku czyli najwyższy w Polsce.
Co szczególnie ważne, wysokie wskaźniki wykorzystania bonów odnotowano także poza wakacyjnym szczytem: w czerwcu wyniosły 65,21 proc., a we wrześniu 62,97 proc. Program potwierdził więc, że turyści są gotowi odwiedzać Podlaskie poza sezonem, jeżeli otrzymają odpowiednią zachętę.
Od września 2026 roku program jest kontynuowany w nowej formule jako Podlaski Czek Turystyczny obejmujący pobyty we wrześniu, październiku i listopadzie, co bezpośrednio odpowiada potrzebie wydłużania sezonu.
Trzeba jednak pamiętać, że dopłata nie tworzy trwałego produktu. Kolejne edycje programu warto mocniej powiązać z dłuższymi pobytami, miesiącami o najmniejszym obłożeniu oraz zakupem lokalnych atrakcji, gastronomii i usług przewodnickich. Publiczne środki powinny pracować na cały regionalny łańcuch turystyczny, a nie tylko na nocleg.
Od promocji do gotowych produktów Podlaskie ma wiele ciekawych miejsc, ale promowanych często oddzielnie przez poszczególne
samorządy, organizacje i przedsiębiorców. Turysta otrzymuje inspirację, lecz nie zawsze wie, co konkretnie może zarezerwować.
Potrzebujemy gotowych produktów: „Biebrza poza sezonem”, „Wielokulturowe Podlaskie”, „Nadbużańskie Podlasie bez pośpiechu”, „Zimowa Puszcza” czy „Podlaskie dla rodzin”. Każdy z nich powinien łączyć nocleg, gastronomię, atrakcje, przewodnika i transport.

Zadania promocji
Celem nie powinno być przyciągnięcie maksymalnej liczby jednodniowych gości. Podlaskie nie musi konkurować masowością z największymi regionami turystycznymi. Powinno konkurować jakością, spokojem, autentycznością i długością pobytu.
Przyszłość podlaskiej turystyki nie powinna polegać na kopiowaniu najbardziej zatłoczonych regionów Polski.

św. Franciszek El Greca w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach

Naszą przewagą jest właśnie to, czego zaczyna tam brakować: przestrzeń, cisza, natura, lokalność i autentyczne relacje z mieszkańcami.
Bon turystyczny pokazał, że właściwie zaprojektowane narzędzie potrafi pobudzić popyt i wydłużać sezon. Teraz potrzebny jest kolejny krok czyli przekształcenie okresowego zainteresowania w trwały rozwój gospodarczy. Podlaskie może stać się jednym z liderów turystyki slow, przyrodniczej i kulturowej w Polsce, ale musi przejść od promowania swoich walorów do zarządzania całym doświadczeniem gościa: od planowania podróży i dojazdu aż po powód, dla którego zechce tutaj wrócić

Katarzyna Monika Turosieńska

Zdjęcia Katarzyna Turosieńska i Grzegorz Micuła

You may also like