Jedna z najbardziej rozpoznawalnych wysp Morza Tyrreńskiego mówi „dość” nadmiarowi turystów. Władze Capri wprowadzają nowe zasady dla wycieczek zorganizowanych.
Capri od lat znajduje się w czołówce najbardziej pożądanych kierunków turystycznych we Włoszech. Malownicze klify, lazurowe morze i eleganckie miasteczka przyciągają tłumy odwiedzających, szczególnie w sezonie wiosenno-letnim. Jednak skala ruchu turystycznego zaczęła jednak przekraczać możliwości niewielkiej wyspy, która na co dzień zamieszkana jest przez kilkanaście tysięcy osób, a w szczycie sezonu przyjmuje wielokrotnie więcej gości. Od maja aż do końca sezonu na wyspę przybywa nawet 50 tysięcy turystów dziennie, co często prowadzi do paraliżu komunikacyjnego i chaosu, zwłaszcza w rejonie nabrzeża.
W odpowiedzi na narastający problem overtourismu lokalne władze zdecydowały się na wprowadzenie ograniczeń dotyczących zwiedzania w grupach. Zgodnie z nowym rozporządzeniem, zorganizowane grupy turystyczne nie mogą liczyć więcej niż 40 osób. Dodatkowo, jeśli w grupie jest ponad 20 turystów, uczestnicy muszą korzystać z zestawów słuchawkowych tour-guide. Przewodnicy nie mogą już prowadzić grup, trzymając parasol czy flagę, które do tej pory często służyły jako znak rozpoznawczy wycieczki. Zamiast tego przewodnik ma posługiwać się odpowiednią tabliczką. Musi także zadbać o to, by grupa poruszała się w sposób zwarty, nie blokowała przejść i nie zajmowała całej dostępnej przestrzeni. Zabronione jest także rozchodzenie się uczestników po ulicach.
Nowe przepisy mają uporządkować ruch pieszy, zmniejszyć hałas i zapobiegać blokowaniu wąskich uliczek charakterystycznych dla historycznej zabudowy Capri. Władze wyspy od dawna stosują nietypowe i konsekwentne podejście do walki z nadmierną turystyką. Już w latach 50. i 60. XX wieku obowiązywały tam przepisy zakazujące m.in. chodzenia po wąskich uliczkach w drewniakach, słuchania głośnej muzyki z radia czy organizowania nocnych biesiad i pikników.
Decyzja Capri wpisuje się w szerszy europejski trend ograniczania masowej turystyki w najbardziej obciążonych destynacjach. Podobne działania podejmowane są m.in. w Wenecji, Barcelonie czy na niektórych włoskich wyspach, gdzie wprowadzono limity odwiedzających lub dodatkowe opłaty. Coraz częściej mówi się o potrzebie zrównoważonego modelu podróżowania, który pozwoli chronić unikatowe miejsca przed degradacją.