Dziś w Warszawie mocno zadebiutowała marka SalumiAmo, która pod patronatem ambasady Italii zajmuje się promocją włoskich wędlin.
O prosciutto, mortadeli, czy salami słyszał każdy, choć nie każdy umie rozróżnić Prosciutto di Parma, od Prosciutto di San Daniele. Ale rodzajów wędlin w Italii jest dużo więcej, a za każdą nazwą – Culatello, Lardo, Coppa, Cotechino, Pancetta czy Zampone, stoi historia i rygorystycznie przestrzegane receptury, przekazywane w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Włosi udowadniają, że potrafią nawet zawód rzeźnika podnieść do rangi wybitnej sztuki. A oznaczenia DOP (Denominazione di Origine Protetta – Chroniona Nazwa Pochodzenia), można przyznawać nie tylko szlachetnym trunkom, ale i starannie przyrządzonym szynkom.
W warszawskiej przestrzeni eventowej przy Szpitalnej 81a odbyła się prezentacja i warsztaty kulinarne, połączone oczywiście z degustacją, siedemnastu lokalnych, włoskich produktów wędliniarskich, które mieszkańcy półwyspu Apenińskiego traktują ze śmiertelną powagą. Imprezę SalumiAmo (słowo to jest połączeniem wędlin i miłości) otworzył Jego Ekscelencja Ambasador Republiki Włoskiej Luca Franchetti Pardo. W swojej przemowie zwrócił uwagę na to, że we Włoszech jest ponad siedemset rodzajów wędlin. Niektóre robią karierę światową, jak speck z Górnej Adygi, czy parmeńska szynka. Ale wiele jest produkowanych jedynie lokalnie i można je kupić bezpośrednio od producentów.
Do rozszerzenia na Polskę działającego od 2005 roku konceptu SalumiAmo, skłoniło Włochów coraz większe zainteresowanie Polaków tym właśnie rodzajem wędlin. Podczas wakacyjnych podróży nasi rodacy aktywnie szukają lokalnych atrakcji kulinarnych, a eksport włoskich wędlin do Polski wzrasta bardzo dynamicznie i znaleźliśmy się już w pierwszej dziesiątce krajów importujących salumi – czyli wędliny konserwowane solą. Dane te z nieukrywaną dumą zaprezentowała w Warszawie Monica Malavasi, dyrektor IVSI (Istituto Valorizzazione Salumi Italiani).
Polska kampania, realizowana przez ITA – Italian Trade Agency, została zbudowana wokół idei „Za smakiem stoi historia”. Jej komunikacja wychodzi poza sam produkt, pokazując miejsca, ludzi, tradycje i wiedzę przekazywaną przez pokolenia, a także związek tradycyjnego saper fare ze współczesnymi metodami produkcji i kontrolą jakości. Prowadzi odbiorcę od produktu do miejsca i ludzi, którzy za nim stoją, a od wiedzy – do doświadczenia smaku.
Wraz z rosnącym wolumenem sprzedawanych do Polski wędlin, powinna iść wiedza na temat ich produkcji i sposobów jedzenia. I ten właśnie obowiązek wzięła na siebie SalumiAmo, a właściwie to w jej imieniu Emiliano Castagna, właściciel Akademii Kulinarnej Whirlpool i wiceprezes Włoskiej Izby Handlowej w Polsce, znany popularyzator włoskiego jedzenia i stylu życia. W brawurowy sposób przeprowadził dla zebranych dziennikarzy degustację wędlin, a przy okazji starał się przekazać dobre obyczaje kulinarne związane ze szlachetnymi, suszonymi przez wiele miesięcy wędlinami. Przypomniał, że nie należy traktować prosciutto jak zwykłej szynki parzonej. Nie powinno się jej ani smażyć, ani piec. Błędem jest też gotowanie salami. O tym, że można surowe wędliny jeszcze bardziej „uszlachetnić” odpowiednimi dodatkami dowiedzieliśmy się na stoiskach rozstawionych w sali eventowej. Elisa z Mantui, która przyjechała do Warszawy z kilkoma rodzajami lokalnych wędlin ze swojego małego zakładu mięsnego, sugerowała dodanie odrobiny salsy paprykowej do carpaccio z Bresaoli – chudej szynki wołowej, która ma w stu gramach zaledwie 150 kcal i aż 33 gramy białka. Nieco bardziej kaloryczna mortadela lubi słodycz dżemu pomarańczowego, a plasterki Prosciutto di San Daniele idealnie komponują się z dżemem figowym.
Absolutnym hitem degustacji było niezwykle aromatyczne i pełne smaku salami z kwiatami pomarańczy.
Imprezę zakończyły drobne przekąski i długie rozmowy przy doskonałym, choć lekkim chianti.