Na Przełęczy Reschen, pograniczu Austrii, Włoch i Szwajcarii, na antycznym szlaku Via Claudia Augusta, Nauders jest jednym z najbardziej autentycznych ośrodków narciarskich w Tyrolu – bez neonowego apres ski, za to z atmosferą miejsca, które nie musi niczego udawać.
Po pięciu latach wracam do Nauders i mam wrażenie, że w tym alpejskim miasteczku czas nie tyle płynie, co idzie własnym, leniwym tempem. W centrum nadal słychać porykiwanie krów z obory obok hotelu Hochland. Nadal można zobaczyć, jak dzieciaki wracają ze szkoły tym samym skibusem, którym narciarze jadą na Bergkastel. Nadal średniowieczny Naudersberg patrzy na to wszystko z góry, jakby chciał powiedzieć: „Spokojnie, tu nic nie musi być modne”.
Nauders nie próbuje być Ischgl czy Soelden. Nie próbuje być niczym innym niż sobą. Wieczorem nie dudni tu muzyka, nikt nie próbuje przekrzyczeć nikogo w narciarskich butach, a jedyne światła, które migoczą, to te z pubów, gdzie atmosfera jest bardziej „pogadajmy”, a mniej „tańczmy na stole”. W miasteczku czuć Tyrol, ale też włoski luz. To właśnie pogranicze nadaje ton – w karczmie obok siebie siedzą Austriak, Włoch i Polak, a rozmowa toczy się o tym, gdzie śnieg jest bardziej miękki i gdzie kawa smakuje lepiej – czy austriacka melange nie jest jednak lepsza od włoskiej latte.

160 km narciarskiego Schengen
Tej drugiej można spróbować choćby w w malowniczo położonym St. Valentino pomiędzy jeziorami Resia i Muta po włoskiej stronie, jeśli kupiło się skipass skipas Two Country Ski Arena, który pozwala połączyć jazdę w Austrii z ośrodkami w Południowym Tyrolu (Belpiano – Malga San Valentino i Watles). To narciarska wersja Schengen: jeden karnet, dwa państwa, 160 kilometrów tras.
W samym Nauders czeka 75 kilometrów tras – od szerokich carvingowych autostrad po kameralne ścieżki w lesie. Najbardziej znane jest Bergkastel, rodzinne centrum narciarskie, gdzie dzieci uczą się pierwszych skrętów, a rodzice mogą spokojnie obserwować z tarasu.

Ale Nauders to także teren dla bardziej wymagających – freeride’owe warianty, strefy głębokiego śniegu i snowpark, który przyciąga młodych riderów. Wysokość do 2 750 m n.p.m. i rozbudowany system naśnieżania sprawiają, że śnieg jest tu pewny, nawet gdy w dolinach pachnie już wiosną.
Nauders ma też swoją atrakcję graniczną – skipass Two Country Ski Arena, który pozwala połączyć jazdę w Austrii z pięcioma ośrodkami w Południowym Tyrolu. To narciarska wersja Schengen: jeden karnet, dwa państwa, kilkaset kilometrów tras. Dla wielu to największa frajda – rano kawa w Nauders, popołudniu espresso w włoskim Reschen.

Rodzinne centrum pod znakiem Nauderixa
Dzięki Nauderixow, indiańskiej maskotce i przewodników najmłodszych, Nauders uchodzi dziś za jeden z najbardziej przyjaznych rodzinom ośrodków w Austrii. Na 2200 m n.p.m., przy stacji Bergkastel powstało imponujące zaplecze dla dzieci: Nauderix Kinderland o powierzchni ok. 6500 m² oraz Nauderix Kids Park z mini slalomem, przeszkodami, figurkami, tunelami i torem tubingowym. Wszystko u stóp szerokiego na 200 metrów stoku – centralnego punktu ośrodka.
To właśnie tu rodziny spędzają większość dnia, podczas gdy bardziej zaawansowani narciarze ruszają w stronę masywów Bergkastel i Tscheyeck. Tylko jedna trzecia tras na tych masywach oznaczona jest kolorem niebieskim a aż jedna czwarta to czarne, wymagające nartostrady.

Tscheyeck: piękny widok, twarda rzeczywistość
Z gondoli na Bergkastel widać majestatyczny masyw Tscheyeck (2700 m n.p.m.). Widok jest tak kuszący, że wielu narciarzy — także tych mniej pewnych — próbuje tam dotrzeć. Problem w tym, że z Tscheyeck nie ma łatwych tras. Stromizna na starcie na starcie nie wybacza, ale widok wynagradza wszystko. Pierwsze kilometry to solidny test umiejętności. To teren dla tych, którzy lubią, gdy narty naprawdę pracują. Do dolnej stacji gondoli mamy aż 9 km zjazdu.
Z Bergkastel również prowadzą w dół dwie czarne, bardzo wymagające nartostrady. Ale spokojnie – rodziny z dziećmi nie muszą się ich obawiać. Pomiędzy Bergkastel a Tscheyeck biegnie kilka wariantów łagodnych czerwonych i niebieskich tras, którymi bez stresu można dotrzeć do dolnej stacji. I w tym wypadku jazda do dolnej stacji to prawie 9 km zjazdu z niemal 2600 m n.p.m. na 1400 m npm. Grzechem byłoby ominięcie Stueralm, klimatycznej restauracji w starej alpejskiej oborze, zaledwie kilkaset metrów poniżej górnej stacji gondoli na Bergkastel. Za to nie sposób zjeżdżając z tego masywu ominąć schronisko Larchenalm, typowo tyrolski przybytek z doskonałymi regionalnymi potrawami i tarasem z widokiem na skąpaną w słońcu, szeroką, czerwoną nartostradę.

Kulinarny Mistrz Świata zaprasza
Innych niż lokalne, z kuchnią fusion itp. pomysłami na stokach Nauders nie znajdziecie. Za to w samym miasteczku prawdziwa perełka – s’Kammerli w 400‑letniej, drewnianej „Familienstube”, będącej częścią Alpen‑Comfort‑Hotel Central to lokal na zaledwie kilkanaście miejsc, który działa w formule menu degustacyjnego/„surprise menu”.
Kuchnia jest nowoczesna, mocno autorska, oparta na regionalnych produktach. Biesiada jest jednocześnie zabawą w odgadywanie smaków i ich kompozycji – zauważa Michi Ploner, właściciel lokalu, pozycja nr 16 na liście 100 najlepszych szefów kuchni w Austrii i członek zespołu, który w 2018 roku zdobył tytuł Kulinarnego Mistrza Świata w Luksemburgu.
Restauracja została zauważona m.in. przez przewodnik Michelin. Dość powiedzieć, że na kulinarne prezentacje można zapisać się tylko 2 razy w roku a polowanie na miejsca wygląda niczym kupowanie biletów na noworoczny koncert filharmoników wiedeńskich.

Nie tylko zjazdówki
Ale zimowa oferta to nie tylko narty. Nauders słynie z jednej z najdłuższych tras saneczkowych w Tyrolu, liczącej ponad 8 km. Do tego 90 km zimowych szlaków pieszych i kolejne 90 km tras dla narciarstwa biegowego. Pod zamkiem nadal jest lodowisko i tory do Eisstockschiessen – austriackiej odmiany curlingu.