Strona główna » Heklowane skarby, czyli Dni Koniakowskiej Koronki

Heklowane skarby, czyli Dni Koniakowskiej Koronki

edyta chrząszcz fotografEdyta Chrząszcz
6 minuty czytania

Koniaków na kilka sierpniowych dni zamienił się w prawdziwą stolicę koronki. Od 13 do 16 sierpnia odbywały się tutaj Dni Koniakowskiej Koronki, święto jednej z najbardziej charakterystycznych tradycji Beskidu Śląskiego. Była to okazja, żeby nie tylko podziwiać misternie wykonane prace, ale także spotkać koronczarki, zobaczyć, jak powstają ich dzieła, spróbować tradycyjnych beskidzkich przysmaków i poczuć atmosferę góralskiego święta.

Koniaków jest jedną z najbardziej charakterystycznych miejscowości Beskidu Śląskiego. Położony wysoko, wśród górskich grzbietów i rozrzuconych po stokach domów, razem z Istebną i Jaworzynką tworzy tak zwaną Trójwieś Beskidzką. Centrum miejscowości znajduje się na wysokości około 760 metrów nad poziomem morza, co sprawia, że Koniaków należy do najwyżej położonych wsi w Beskidzie Śląskim.

koronki koniakowskie

To właśnie tutaj od około 150 lat przekazywana jest tradycja wykonywania koronki koniakowskiej. Wiedza i umiejętności przechodzą z pokolenia na pokolenie, a charakterystyczne dla regionu szydełkowanie nazywane jest przez miejscowe koronczarki „heklowaniem”. Do pracy wykorzystują przede wszystkim cienką bawełnianą nić, zwaną kordonkiem. Z pojedynczych, misternie wykonanych motywów powstają serwetki, obrusy, ozdoby, elementy tradycyjnych strojów, a także współczesne formy, które pokazują, że koronka wciąż może zaskakiwać.

Podczas Dni Koniakowskiej Koronki można było zobaczyć tę tradycję z bliska. Organizowane były warsztaty, podczas których można było spróbować swoich sił w heklowaniu, a miejscowe muzeum pozwalało poznać historię i rozwój koronki koniakowskiej. Na stoiskach swoje prace prezentowały i sprzedawały same koronczarki. Była to wyjątkowa okazja, żeby nie tylko kupić ręcznie wykonaną pamiątkę, ale przede wszystkim porozmawiać z kobietami, które od lat pielęgnują tę niezwykłą tradycję.

Koronki można było podziwiać również na wystawach. Towarzyszyła im ekspozycja kwiatów wykonanych z krepiny, pokazująca kolejną formę rękodzieła. Jednym z ważnych wydarzeń było także głosowanie na najpiękniejszą koronkę. Wśród wielu misternych prac trudno było wybrać tę jedną, bo każda z nich wymagała ogromnej cierpliwości, precyzji i wielu godzin pracy.

Święto koronki miało jednak znacznie więcej do zaoferowania niż same wystawy. Była muzyka, koncerty i potańcówki, a także tradycyjne regionalne jedzenie. Koniaków przez kilka dni żył swoim świętem, łącząc rękodzieło, muzykę, kuchnię i spotkania mieszkańców z odwiedzającymi.

Jednym z najbardziej efektownych wydarzeń był pokaz mody. Na wybiegu pojawiły się stroje wykonane z koronki koniakowskiej, pokazujące, że tradycyjne rękodzieło może znaleźć miejsce również we współczesnej modzie. Nie zabrakło także bardziej odważnych projektów, w tym bielizny z koniakowskiej koronki.

Koronka z Koniakowa ma zresztą swoją niezwykłą historię i niejednokrotnie wzbudzała zainteresowanie daleko poza Beskidami. Wykonywane tutaj prace trafiały jako prezenty do znanych osobistości, między innymi do Johna F. Kennedy’ego, królowej Elżbiety II i papieża Jana Pawła II. Koniakowska koronka gości również w światowych domach mody bo koronczarki wykonują produkty dla wielkich projektantów. Niewielka górska miejscowość stała się dzięki temu rozpoznawalnym miejscem na mapie polskiego rękodzieła.

Koniakowskie koronczarki mają także na swoim koncie imponujący rekord. W 2013 roku powstała koronka o średnicy aż pięciu metrów, która została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Do jej wykonania wykorzystano ponad 50 kilometrów nici i ponad 8 tysięcy pojedynczych motywów. Nad ogromną serwetą przez około pięć miesięcy pracowało pięć koronczarek. Dzieło otrzymało imię „Rózia”.

Koronka koniakowska nie jest już tylko pamiątką z gór. W 2017 roku tradycja jej wykonywania została wpisana na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
To ważne wyróżnienie, które potwierdza, że mamy do czynienia z żywą tradycją, a nie jedynie z elementem folkloru prezentowanym turystom.

Historia koniakowskiej koronki ma również swój nieco bardziej zaskakujący rozdział. Kilkanaście lat temu media zainteresowały się pomysłem wykorzystania tradycyjnego heklowania do tworzenia damskiej bielizny, w tym słynnych koronkowych stringów. Informacja szybko obiegła media w Polsce i za granicą, a Koniaków zyskał kolejną, dość nieoczekiwaną, sławę.

Dni Koniakowskiej Koronki pokazują jednak przede wszystkim coś znacznie ważniejszego. Tradycja nie musi być zamknięta w muzealnej gablocie. Może być tworzona, noszona, kupowana, uczona i rozwijana. Może pojawić się na stole w postaci delikatnej serwetki, na ścianie jako misterny obraz, na wybiegu jako element współczesnego stroju, a nawet w rekordowej, pięciometrowej kompozycji.

Koniaków warto więc odwiedzić nie tylko dla górskich widoków. Warto przyjechać tutaj także po to, żeby zobaczyć, jak z kawałka kordonka, szydełka, cierpliwości i serca powstają małe dzieła sztuki. Bo „heklowane skarby” Koniakowa to nie tylko koronki. To przede wszystkim historia ludzi, którzy od pokoleń potrafią zachować tradycję, a jednocześnie nadać jej nowe życie.

fot: Edyta Chrząszcz Photo

You may also like