Kiedy w październiku 1956 roku powoływano do życia studenckie Biuro Wczasów, Podróży i Turystyki, Polska dopiero uchylała drzwi na świat. Siedem dekad później Almatur jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk polskiej turystyki. Po drodze były studenckie rajdy, wyprawy trampingowe, kluby żeglarskie, jaskiniowe i alpinistyczne, Pociągi Przyjaźni, rejsy po Bałtyku, Morzu Czarnym i Śródziemnym, a także podróże do miejsc, które dla młodych Polaków były niemal końcem świata. Dziś Almatur organizuje przede wszystkim wakacje dzieci i młodzieży. Ale jego najważniejszym kapitałem pozostają ludzie i wspomnienia kilku pokoleń podróżników.

Zadaniem nowej firmy było wspieranie turystyki środowiska akademickiego.
Czas nie był przypadkowy. Polska znajdowała się w okresie politycznej odwilży. Po latach izolacji i ograniczeń pojawiała się nadzieja na większą swobodę, także w podróżowaniu.
Dla młodych ludzi świat zaczynał być czymś więcej niż kolorową mapą w atlasie.
Almatur stał się jednym z narzędzi, które pozwalały ten świat poznawać.
Z dzisiejszej perspektywy trudno wyobrazić sobie, jak wielką wartość miała wówczas możliwość wyjazdu zagranicznego. Paszport, wizy, dewizy, formalności graniczne i transport nie były sprawami, które można było załatwić kilkoma kliknięciami w telefonie. Organizator musiał stworzyć całą logistyczną konstrukcję, dzięki której grupa studentów mogła rzeczywiście ruszyć w drogę. I właśnie tutaj zaczynała się rola Almaturu.

Nie tylko biuro podróży
Fenomen Almaturu polegał jednak na czymś więcej.
Biuro było zapleczem organizacyjnym dla niezwykle aktywnego środowiska turystycznego. Przy uczelniach i w środowiskach akademickich działały kluby i koła skupiające miłośników turystyki pieszej, górskiej, alpinistyki, speleologii, narciarstwa, kajakarstwa, żeglarstwa, jeździectwa czy turystyki rowerowej. Były także środowiska płetwonurków, a nawet klub balonowy.
To właśnie ludzie z tych środowisk przynosili pomysły na kolejne wyprawy. Almatur pomagał je urzeczywistnić.
Historycy turystyki akademickiej podkreślają, że rozwijano wówczas wiele form turystyki kwalifikowanej, od turystyki górskiej i taternictwa po speleologię, narciarstwo, żeglarstwo, kajakarstwo i jeździectwo. Szczególną popularnością cieszyły się rajdy oraz obozy wędrowne.
W ten sposób powstał model, którego trudno szukać w typowych katalogach biur podróży. Pomysł wychodził często od samych turystów. Grupa studentów przygotowywała program wyprawy, a Almatur zapewniał jej organizacyjne i formalne zaplecze.
Opis tego mechanizmu zachował się m.in. w relacjach dotyczących studenckich wypraw trampingowych. Kluby turystyczne przygotowywały własne programy, a następnie przedstawiały je Almaturowi. Biuro pomagało w załatwieniu paszportów i wiz oraz organizacji finansowania wyjazdu.
Była w tym niezwykła mieszanka przedsiębiorczości, przygody i społecznego działania.

Wyprawa zaczynała się na długo przed wyjazdem
Dzisiaj podróż do Turcji, Maroka czy Azji można zarezerwować w kilka minut. W latach 60., 70. czy 80. wyprawa była projektem.
Trzeba było przygotować trasę, znaleźć transport, noclegi, zdobyć dokumenty, zorganizować pieniądze, czy uzyskać wizy. Trzeba było też przewidzieć sytuacje, które współczesnie rozwiązuje telefonem.
Almatur wykonywał więc pracę, której nie widać na pamiątkowych fotografiach.
Na zdjęciach pozostawały góry, morza, egzotyczne miasta i uśmiechnięci uczestnicy. Za nimi stały jednak dziesiątki godzin pracy organizatorów, pilotów, instruktorów i pracowników biura.
To dlatego historia Almaturu jest również historią ludzi.

Góry, namioty i studencka wolność
Jednym z symboli tamtej epoki były studenckie obozy wędrowne.
Nie były to wakacje w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Plecak, mapa, namiot, górski szlak i grupa przyjaciół często wystarczały, by przeżyć przygodę, która pozostawała w pamięci na całe życie.
Przykładem jest historia studenckiej bazy namiotowej w rejonie Lubania. Almatur wraz ze Studenckim Kołem Przewodników Górskich w Krakowie uruchomił bazę, która w 1967 roku przeniesiona została na polanę pod szczytem. Z niewielkimi przerwami funkcjonowała później przez kolejne sezony. Podobnych miejsc było więcej. Także ośrodek Almaturu w Laskowej w Beskidzie Wyspowym stał się przez lata ważnym punktem na mapie studenckiej turystyki. Budowę rozpoczęto w drugiej połowie lat 60., a ośrodek przez kolejne dekady służył studentom z różnych uczelni. Organizowano tam obozy, szkolenia, wykłady, warsztaty i wyprawy w góry. Były też baza „Jodelka” w Górach Świętokrzyskich, czy „Pod Mostem” w Stańczykach i wiele innych. To właśnie takie miejsca tworzyły niepowtarzalną atmosferę studenckiej turystyki.
Świat za żelazną kurtyną
Almatur działał oczywiście w realiach PRL-u. Nie można o tym zapominać.
Podróżowanie miało wtedy również wymiar polityczny. Istniała bezdewizowa wymiana studencka z krajami bloku socjalistycznego, a system organizacyjny określany jako „zakopiański” pozwalał zwiększać skalę takich wyjazdów.
Jednocześnie istniała możliwość zdobywania dewiz dzięki przyjazdom zagranicznych turystów z krajów zachodnich nocujących w hotelach Almaturu wykorzystujących akademiki. Środki te mogły być następnie wykorzystywane przy organizacji wypraw studenckich. Był to świat ograniczeń, ale jednocześnie świat ludzi, którzy potrafili te ograniczenia przekraczać. Dlatego opowieść o Almaturze nie powinna być ani bezkrytyczną laurką, ani wyłącznie historią instytucji. Był to skomplikowany twór swojej epoki, a zarazem niezwykle ważne narzędzie rozwoju polskiej turystyki akademickiej.

Pociągi, statki i dalekie wyprawy
W historii Almaturu nie brakuje przedsięwzięć, które dzisiaj brzmią niemal jak fragment filmu dokumentalnego.
Były Pociągi Przyjaźni, rejsy, wyły wyprawy po Morzu Czarnym i Śródziemnym, były trampingi i ekspedycje przygotowywane przez studenckie środowiska.
Almatur miał również własne zaplecze turystyczne: ośrodki wypoczynkowe, bazy stałe i namiotowe, sprzęt wodny, a nawet konie. Wśród jednostek pływających były m.in. „K. Maciejewicz” i „Jagiellonia”.
Niektóre wyprawy zapisały się w historii polskiego podróżowania na długo.
Jedną z charakterystycznych form były wyprawy trampingowe. Relacje uczestników pokazują, że studenci potrafili sami wymyślać trasy i kierunki, a następnie – przy wsparciu Almaturu – ruszać w świat. Jedna z takich inicjatyw, „Lewant”, prowadziła przez Turcję, Syrię i Liban, a później niektóre grupy docierały także do Jordanii i Iraku a trampingi akcji Farlandia dotarły do USA i Japonii.
Dzisiaj trudno przecenić znaczenie takich wypraw.
Dla ich uczestników nie były one po prostu urlopem. Były szkołą samodzielności, geografii, historii, języków, kontaktu z innymi kulturami i – co równie ważne – współpracy z ludźmi.

Almatur tworzył także krajoznawców. Ważną częścią tego fenomenu była wiedza. Przygotowywane przez środowiska studenckie programy nie ograniczały się do przejazdu z punktu A do punktu B. Turystyka akademicka miała ambicje poznawcze. Liczyła się historia odwiedzanego regionu, jego kultura, folklor, architektura, geologia i przyroda.
Powstawały więc materiały i wydawnictwa, które były czymś więcej niż klasycznymi przewodnikami.
Ten edukacyjny wymiar studenckiej turystyki jest jednym z powodów, dla których historia Almaturu zainteresowała również badaczy. W 2016 roku ukazała się obszerna, 332-stronicowa monografia „Turystyka akademicka 1906–2016. 60 lat BPiT Almatur 1956–2016”, będąca próbą podsumowania tego fenomenu.
To ważne świadectwo, bo pokazuje, że Almatur nie był tylko organizatorem wyjazdów. Stał się częścią historii polskiej turystyki akademickiej.

Lata 80. – koniec pewnej epoki
W latach 80. studencki ruch turystyczny zaczął przeżywać poważny kryzys. Zmieniała się sytuacja polityczna i społeczna, a wraz z nią funkcjonowanie organizacji studenckich.
Przełom przyniósł rok 1990.
Transformacja ustrojowa oznaczała również koniec dotychczasowego modelu masowej turystyki studenckiej. Pojawiły się setki prywatnych biur podróży, a otwierające się granice sprawiły, że podróżowanie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.
Almatur również musiał się zmienić. Nie była to kosmetyczna korekta. Zmienił się właściwie cały rynek, klient i sposób organizowania turystyki. „Forum Akademickie”, opisując historię turystyki studenckiej, wskazuje, że w okresie transformacji Almatur przeszedł przemiany struktury własnościowej i z organizacji obsługującej przede wszystkim ruch akademicki stał się dużym komercyjnym biurem podróży.
I właśnie ta zdolność do zmiany okazała się jednym z sekretów jego długowieczności.
Od studentów do kolejnych pokoleń młodych podróżników
Dzisiejszy Almatur wygląda zupełnie inaczej niż ten sprzed pół wieku.
Najważniejszą częścią działalności stały się obozy i kolonie dla dzieci oraz młodzieży. Oferta obejmuje m.in. obozy sportowe, językowe, taneczne, rekreacyjne i tematyczne, a także wycieczki krajowe i zagraniczne.
Firma podkreśla również rozwiniętą sieć połączeń autokarowych z ponad 60 miejsc w Polsce oraz ofertę skierowaną do dorosłych, w tym programy Work & Travel i Internship w USA oraz międzynarodowe legitymacje ISIC i ITIC.
Zmieniły się czasy, technologie i oczekiwania klientów.
Nie zmieniła się natomiast jedna rzecz: młodzi ludzie nadal chcą poznawać świat. Dawniej ruszali z plecakiem, mapą i paszportem, który trzeba było najpierw zdobyć. Dziś mają smartfon, internet i możliwość sprawdzenia niemal wszystkiego przed wyjazdem.
Ale emocja pozostaje ta sama.

Almatur to ludzie
Siedemdziesiąta rocznica jest więc czymś więcej niż jubileuszem firmy.
To święto ludzi.
Tych, którzy w latach 60. rozbijali namioty w górach. Tych, którzy przygotowywali programy wypraw. Pilotów, instruktorów, wychowawców i kierowników. Pracowników biur, którzy załatwiali paszporty, bilety, wizy i dewizy. Tych, którzy prowadzili obozy i wycieczki. I wreszcie – uczestników. Bo bez nich Almatur byłby tylko nazwą.
Siedem dekad działalności stworzyło coś, czego nie da się wpisać do bilansu przedsiębiorstwa: ogromny kapitał wspomnień.Można zamknąć ośrodek, sprzedać autobus, zmienić siedzibę czy przebudować katalog. Nie można natomiast sprzedać wspólnego wspomnienia noclegu w namiocie, górskiej burzy, pierwszego widoku morza, przejścia granicznego czy rozmowy prowadzonej do rana w schronisku.
To właśnie z takich drobiazgów powstaje historia.

„Almatur to także moja historia”
Wśród ludzi związanych z Almaturem jest również autor tego tekstu.
W Almaturze zrobiłem uprawnienia pilota wycieczek turystycznych. Później pilotowałem obozy wędrowne, wycieczki autokarowe oraz trampingi po Europie i Azji. W sumie było tego sporo więcej niż sto imprez.
Z perspektywy człowieka, który sam przemierzył z Almaturem setki, a właściwie tysiące kilometrów, jubileusz ma więc wymiar osobisty. Bo Almatur nie był dla mnie jedynie nazwą biura podróży. Był szkołą zawodu, odpowiedzialności i szkołą podróżowania.
Pilotowanie wycieczki oznaczało przecież znacznie więcej niż pokazanie turystom zabytku. Trzeba było znać trasę, ludzi, historię odwiedzanych miejsc, radzić sobie z niespodziankami, rozwiązywać problemy i – przede wszystkim – odpowiadać za innych. Każda kolejna wyprawa czy wycieczka była lekcją. Każda kolejna podróż zostawiała wspomnienie.

Siedemdziesiąt lat i co dalej?
Dzisiaj Almatur pozostaje jednym z najważniejszych organizatorów turystyki młodzieżowej w Polsce. Firma podkreśla znaczenie kwalifikowanej kadry, bezpieczeństwa oraz rozwijania oferty dla młodych podróżników. Posiada również certyfikat jakości KidZone dotyczący organizacji kolonii i obozów.
Ale jubileusz jest dobrym momentem, aby zapytać o coś więcej. Czy w czasach tanich lotów, smartfonów, mediów społecznościowych i samodzielnego rezerwowania podróży nadal potrzebujemy idei, która stała za pierwszym Almaturem?
Wydaje się, że bardziej niż kiedykolwiek. Bo prawdziwa turystyka nie polega wyłącznie na przemieszczaniu się. Polega na ciekawości. Na chęci zobaczenia, jak żyją inni ludzie. Na poznawaniu historii i przyrody. Na sprawdzaniu własnych możliwości. Na spotykaniu ludzi, których w innych okolicznościach nigdy byśmy nie poznali.
Tak właśnie rozumieli podróżowanie Almaturowcy.

Spotkanie po latach
Jubileusz 70-lecia ma być okazją do spotkania kilku pokoleń ludzi związanych z Almaturem: byłych pracowników, pilotów, wychowawców, instruktorów, organizatorów i uczestników.
W programie jubileuszowym zapowiedziano część oficjalną z udziałem gości honorowych, retrospektywną podróż przez historię Almaturu, wystawę archiwalnych fotografii i materiałów, wspólną kolację oraz wieczór towarzyski. Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy czują się częścią „Almaturowskiej Rodziny”.
Po siedemdziesięciu latach nie chodzi już tylko o to, dokąd Almatur zabierał swoich klientów.
Chodzi o to, dokąd zabrał całe pokolenia Polskich studentów.
W góry. Nad morze. Za granicę. W świat….

70 lat – i ciągle w drogę
Historia Almaturu zaczęła się w 1956 roku, gdy podróżowanie było przywilejem, przedsięwzięciem i często przygodą wymagającą sporej determinacji.
Dzisiaj świat jest znacznie bardziej dostępny. Ale marzenie pozostało to samo. Spakować plecak lub walizkę, zamknąć za sobą drzwi i ruszyć przed siebie. Dlatego po siedmiu dekadach można powiedzieć o Almaturze coś więcej niż tylko to, że jest jednym z najdłużej działających polskich biur podróży.
Almatur przez 70 lat nie tylko organizował podróże. Przez 70 lat pomagał kolejnym pokoleniom Polaków uwierzyć, że świat jest po to, żeby go poznawać.
Co nas czeka?
Minęło już siedem dekad od momentu, kiedy Almatur rozpoczął swoją działalność. Lata te zrodziły tysiące przyjaźni, napełniły życie wielu z nas wspaniałymi wspomnieniami, obdarzyły niezapomnianymi chwilami spędzonymi na turystycznym szlaku. Dzisiaj chcemy do tego wszystkiego wrócić, spotkać znajome twarze i przeżyć to jeszcze raz
Zachęcamy więc abyście już teraz zarezerwowali sobie termin naszego spotkanie. W programie znajdzie się uroczysta część oficjalna, z udziałem gości honorowych, retrospekcyjna podróż przez 70 lat historii Almaturu, wystawa archiwalnych zdjęć i materiałów oraz wspólna kolacja jubileuszowa i wieczór towarzyski.

Impreza jubileuszowa 70-lecia Almaturu odbędzie się 19.09.2026 r., w Klubie Palladium, ul. Złota 9, 00-019 Warszawa. Zarejestrować się można na oficjalnym serwisie jubileuszowym https://www.70lat-almatur.pl/

Zdjęcia Grzegorz Micuła Read&Fly Magazin oraz materiały prasowe