Jedna dolina, trzy wielkie nazwiska i wspomnienia, które dobrze pamiętają polscy kibice. Justyna Kowalczyk-Tekieli, Kamil Stoch i Adam Małysz zostali uhonorowani przez Val di Fiemme za sportowe osiągnięcia i szczególną więź z regionem. Uroczystość odbyła się pod koniec września w krakowskim hotelu Stary.
Kiedy pada nazwa Val di Fiemme, wielu Polaków od razu myśli o skokach narciarskich, biegach i emocjach przed telewizorem. Włoską dolinę rozsławiły w Polsce przede wszystkim sukcesy Adama Małysza, Kamila Stocha i Justyny Kowalczyk-Tekieli. Nic więc dziwnego, że podczas krakowskiego spotkania przedstawiciele regionu postanowili przypomnieć tę wspólną sportową historię.
Medale za wyjątkową więź.

Wieczór rozpoczął się od prezentacji Val di Fiemme i wspomnień związanych z polskimi zawodnikami. Najważniejszym momentem było wręczenie Medali Magnifica Comunità di Fiemme.
Justynę Kowalczyk-Tekieli, Kamila Stocha oraz – zaocznie – Adama Małysza uhonorowali Pietro De Godenz, prezes Nordic Ski Fiemme, i Paolo Gilmozzi, prezes Val di Fiemme Tourist Board. Wyróżnienia mają podkreślać nie tylko sportowe osiągnięcia całej trójki, ale również ich wieloletnią relację z regionem.
Po ceremonii przyszedł czas na rozmowę o karierach, startach w Val di Fiemme i miejscach, które na długo pozostały w pamięci sportowców. Później oficjalna część spotkania zamieniła się w mniej formalny wieczór z lokalnymi winami i specjałami kuchni Trentino.

Predazzo – miejsce wielkich skoków
Dla polskich kibiców szczególne znaczenie ma Predazzo. Znajduje się tu kompleks skoczni narciarskich, który wielokrotnie był areną najważniejszych zawodów. W 2003 roku Adam Małysz zdobył w Predazzo dwa złote medale mistrzostw świata – na skoczni normalnej i dużej. Dwa lata wcześniej odniósł tu także dwa zwycięstwa w konkursach Pucharu Świata.
Dziesięć lat po sukcesach Małysza przyszedł czas na Kamila Stocha. W 2013 roku został w Predazzo mistrzem świata na dużej skoczni, a kilka dni później wraz z reprezentacją Polski wywalczył brązowy medal w konkursie drużynowym.
Predazzo ma dziś jeszcze jeden ważny rozdział w swojej historii. W 2026 roku odbywały się tu zawody skoków narciarskich i kombinacji norweskiej podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina. Drugim olimpijskim obiektem w dolinie był stadion biegowy w Tesero.
Alpe Cermis, czyli góra Justyny
Jeśli Predazzo kojarzy się z Małyszem i Stochem, Alpe Cermis jest jednym z symboli sportowej historii Justyny Kowalczyk-Tekieli.
To tutaj kończy się Tour de Ski – impreza, która dla biegaczy narciarskich jest odpowiednikiem wieloetapowego wyścigu kolarskiego. Ostatni odcinek prowadzi stromym stokiem Alpe Cermis. Właśnie ta wspinaczka przez lata była jednym z najbardziej emocjonujących momentów zawodów.
Kowalczyk czterokrotnie wygrała cały Tour de Ski, a na finałowym podbiegu Alpe Cermis zwyciężała m.in. w 2011 i 2013 roku.
Trasy w Val di Fiemme były dla niej czymś więcej niż kolejnym punktem sportowego kalendarza. Dolina stała się częścią jej kariery i jednocześnie miejscem doskonale zapamiętanym przez polskich kibiców.

Dolina nie tylko dla zawodowców
Sport jest w Val di Fiemme wszechobecny, ale nie trzeba być mistrzem olimpijskim, żeby poczuć atmosferę tego miejsca.
Zimą dolina przyciąga narciarzy alpejskich, snowboardzistów i biegaczy. Do dyspozycji jest ponad 110 km tras zjazdowych w pięciu ośrodkach, a region słynie również z narciarstwa biegowego i Marcialongi.
Latem śnieg znika ze stoków, ale góry nadal pozostają główną atrakcją. Szlaki prowadzą przez świerkowe lasy, alpejskie łąki i dolomickie krajobrazy. Można chodzić po górach, jeździć na rowerze, korzystać z tras MTB czy wybrać się kolejką na Alpe Cermis.
Warto zatrzymać się w Predazzo albo Cavalese. Pierwsze z tych miasteczek przyciąga nie tylko sportową historią, ale również widokami na Dolomity. Cavalese jest z kolei dobrym punktem wypadowym na górskie wycieczki.
Od sportowych emocji do podróży
Krakowskie spotkanie było czymś więcej niż ceremonią wręczenia medali. Pokazało, że więź Val di Fiemme z Polską nie kończy się wraz z ostatnim skokiem czy biegiem.
Nazwiska Małysza, Stocha i Kowalczyk-Tekieli przez lata pojawiały się w relacjach z Predazzo, Tesero i Alpe Cermis. Dzięki nim włoska dolina stała się dla polskich kibiców miejscem bardzo konkretnym – nie anonimowym punktem na mapie Dolomitów, lecz przestrzenią związana z sukcesami, emocjami i wspomnieniami.
Dziś można przyjechać tu nie tylko po to, by przypomnieć sobie tamte chwile. Można także wejść na górski szlak, wsiąść na rower, zjechać na nartach albo po prostu usiąść w Cavalese czy Predazzo i spojrzeć na góry. Val di Fiemme łączy bowiem sportową legendę z tym, co w Dolomitach najważniejsze: krajobrazem, aktywnością i życiem blisko gór.

Fot: Grzegorz Micuła Read&Fly Magazine i mat. prasowe