wtorek, 29 listopadaRead&Fly Magazine – inspiracje na wakacje

W Sopocie jak na Riwerze francuskiej? To możliwe

Jesienią, zimą i wiosną Sopot szlachetnieje. Nabiera stylu. Można się tu wtedy często poczuć tak, jak we francuskim kurorcie. Pod warunkiem, że zna się stylowe i nie zawsze oczywiste miejsca, które cieszą zmysły. 

Sopocki dworzec po remoncie jest miejscem przyjaznym, pełnym sklepów, piekarni, lokali. Wychodzę z pociągu, na dzień dobry widzę ulubione bistro wszystkich, którzy uwielbiają dobrze i zdrowo zjeść. „Cały Gaweł” działa od rana do wieczora, lecz szczególnie sprzyja atmosferze celebrowania śniadań, serwowanych tutaj aż do godz. 13. Siadam z książką, zamawiam kawę i śniadanie kaszubskie (jaja z wolnego wybiegu, sery kaszubskie, twaróg, jogurt wiejski, lokalna konfitura). Nikogo nie dziwi gość, który do śniadania zamawia prosecco. Uff. 

Kilka kroków dalej stoi hotel Rezydent MGallery, w którym się zatrzymuję. Ciekawa sprawa: kiedy tylko przekraczam próg hotelu, dzieje się magia. Trochę tak, jakbym nagle dotarła do kurortu na riwierze francuskiej. Oto znajduję się w kameralnej, intymnej przestrzeni, do której nie dociera miejski zgiełki (nawet podczas tzw. wysokiego sezonu). 

Czyli można zamieszkać przy najsłynniejszym deptaku w Polsce, przy „Monciaku”, czyli ulicy Bohaterów Monte Cassino, i… doświadczać ciszy!

Kilkupiętrowy budynek w stylu neobarokowym powstał bardzo współcześnie (w co trudno uwierzyć), z inspiracji XIX-wiecznymi kamienicami miejskimi. Tym samym doskonale wpisuje się w eklektyczną architekturę Sopotu. 

Sopot – secesja i dobry smak 

Rezydent już w 2021 roku dołączył do butikowej sieci MGallery, co – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – widać i czuć. Wnętrza są eleganckie, wysublimowane i przywodzą na myśl klimat architektury przy luksusowej promenadzie (szczególnie w części lobby oraz restauracyjnej). 

Wystrój jest utrzymany w stylu określanym jako „sopocka secesja”, z licznymi elementami eklektyzmu. Do współpracy przy urządzaniu wnętrz zaproszono m.in. projektantkę Edytę Barańską, absolwentkę ASP we Wrocławiu, która od wielu lat mieszka w Sopocie i właśnie tutaj ma swoją pracownię, Barańska Design. Jej niezwykłe projekty, ze szkłem w roli głównej, nadają oryginalnego charakteru wnętrzu; są ukłonem w stronę lokalnej społeczności, a zarazem powiewem nowoczesności (Barańska z powodzeniem znajduje odbiorców na całym świecie).

Po Sopocie uwielbiam poruszać się pieszo. Jak dobrze, że hotel stoi w samym sercu miasta, nieopodal zielonego Placu Konstytucji i wspomnianego „Monciaka”. Do plaży i molo jest stąd dosłownie kilka minut spacerem. Wszędzie mam blisko: i do Muzeum Sopotu, i do Opery Leśnej, i do kina, i do Sceny Kameralnej Teatru Wybrzeże. 

– Sopot jest jednym z kluczowych kurortów nad polskim morzem – przypomina Joanna Wolny, dyrektor hotelu Rezydent Sopot MGallery. – Butikowy charakter, do tego klasyczna, inspirowana otoczeniem architektura oraz elegancja i kameralne wnętrza sprawiają, że Rezydent Sopot doskonale wpisuje się w charakter i wysublimowany styl marki – dodaje.  

Prana, oddech i siła 

Na samym dole hotelowego budynku znajduje się Prana SPA. Sprawdzam znaczenie słowa „prana”: to powietrze, oddech, energia. W hinduizmie oznacza siłę, która utrzymuje przy życiu wszystkie istoty. Oferta SPA jest tak szeroka (sauna, zabiegi na twarz, masaże, w tym te dla dwojga), że trudno mi zdecydować się na jedną usługę. Najbardziej kuszą masaże ajurwedyjskie i balijskie, wykonywane przez zespół wykwalifikowanych terapeutów z Indii i indonezyjskiej wyspy Bali. Na szczęście masażystki idą gościom na rękę (i na nogę). Można połączyć elementy różnych masaży (np. tylko plecy i twarz). 

Czas na spacer nad morze i na molo. Niemal o każdej porze roku jest tutaj gwarno. Mimo chłodów jesieni, turyści z całej Polski, ale też coraz częściej z Norwegii, Danii i Szwecji, przybywają do Sopotu. Uwielbiam odwiedzać za każdym razem Zabytkową Latarnię Morską, która zlokalizowana jest blisko wejścia na molo i pięknie góruje nad miastem. Jej historia jest zabawna, bo latarnia, która powstała prawie 120 lat temu, początkowo była… kominem. Powstający w Sopocie zakład balneologiczny potrzebował kotłowni, a jego projektanci skonstruowali taki komin, aby pasował do okolicy. Pełnoprawny status latarni morskiej wieża otrzymała kilkadziesiąt lat temu. Dla mnie najważniejszy jest oszałamiający widok, 360 stopni. Taka nagroda czeka na każdego, kto zdecyduje się wejść wieloma schodami. 

Solanka i bąbelki

Tuż obok latarni znajduje się Dom Zdrojowy (i zlokalizowany na dole punkt Informacji Turystycznej). Specjalna panoramiczna winda wiezie wtajemniczonych gości na trzeci piętro, z którego rozciąga się piękny widok na Sopot. I tam właśnie czeka na nas widokowy i słodyczowy raj. Kawiarnia „Mamma mia”, której wnętrze uwielbiają szczególnie miłośnicy Instagrama oraz influencerzy, jest bardzo stylowa, urządzona w pastelach. Spokojnie sprawdziłaby się na Riwierze Francuskiej. 

Uwaga: w kawiarni znajduje się źródełko solankowe ze sławną wodą z Sopotu, zdrową i ożywczą. Są też lekkie desery, powstające pod okiem francuskiego cukiernika, a także koktajle z bąbelkami. W bonusie mamy widok na Zatokę Gdańską i sopockie molo. O każdej porze piękny to widok. 

Czas na kolejny spacer. Zaledwie kilka minut od mola znajduje się Muzeum Sopotu, w zabytkowej eklektycznej willi, położonej w ogrodzie, tuż przy sopockiej promenadzie. Willa powstała na początku XX wieku dla rodziny gdańskiego kupca. Poza wystawą stałą odbywają się ciekawe wystawy plenerowe i czasowe, np. ”Brodwino. Najpiękniejsza dzielnica Sopotu” (w niedzielę wstęp do muzeum gratis; w poniedziałki nieczynne). 

Tak, za każdym razem doceniam fakt, że wszędzie, gdzie potrzebuję, mam blisko. Szczególnie wtedy, kiedy rezyduję w Rezydencie. 

Amber Dream 

Hotel ten jest na tyle komfortowy, że czasem trudno oprzeć się pokusie, aby nie spędzać tutaj całego pobytu. Jedną z moich ulubionych przestrzeni hotelowych jest szerokie łóżko, które mają na wyposażeniu wszystkie 63 pokoje; system „My Bed” wspiera jakość snu i dobre samopoczucie. 

Jeśli wykwintna kolacja, to obowiązkowo w hotelowej restauracji Grino. Najważniejszym punktem menu są dania serwowane na Lava Stone, czyli na specjalnych kamiennych tacach, które gwarantują odpowiednią temperaturę dania (najlepsze są ryby!). W barze warto trzeba skosztować autorskiego drinka Amber Dream, którego głównym składnikiem jest bursztynowa wódka: koktajl inspirowany blaskiem nadmorskich plaż. 

Nowy dzień obiecuje pogodę. Kolejnego dnia planuję wypożyczyć rower z hotelu i przejechać się do Gdyni (to tylko niecałe 10 km z Sopotu, a do tego jedna z najpiękniejszych ścieżek rowerowych, blisko plaży i zieleni!). 

Potrzebuję energii na cały dzień. Prawdziwą ucztą są tutejsze śniadania w systemie bufetu szwedzkiego; najwięcej frajdy daje wybór ryb i serów, warzyw, owoców, słodkości. Pora wsiąść na rower i nawdychać się jodu, sycąc oczy wspaniałymi widokami. Zabieram ze sobą koszyk piknikowy (na specjalne życzenie przygotowują go w hotelu), pełen owoców i smaczków. Kiedy robię przystanek, rozsiadam się na gdyńskiej plaży i otwieram pachnący świeżym pieczywem kosz, czuję się jak na riwierze. Bon jour! 

fot: materiały prasowe hotel Rezydent MGallery

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *